Udział w Kampanii Polskiej 1939r.

















40 pp w obronie Warszawy

Zgodnie z planami mobilizacyjnymi 5 DP, a w niej także 40 pp miały wejść w skład Armii „Pomorze”, a następnie w skład Grupy Operacyjnej „Kutno” jako odwód Naczelnego Wodza. Jako rejon koncentracji wyznaczono obszar Kutno-Włocławek-Płock, gdzie pułk miał dotrzeć koleją przez Warszawę.

Ze Lwowa pułk wyruszył w drogę przez Łuck, Brześć nad Bugiem, Siedlce i Mińsk Mazowiecki transportami w dniach 3-5 września. Mimo ataków z powietrza pułk dotarł do stolicy bez większych strat, gdzie został zatrzymany.

8 września 1939 r. pułk zajmuje już stanowiska na wyznaczonych dla niego pozycjach odcinka Warszawa – Zachód. Pułk (któremu podporządkowano II batalion 41 pułku piechoty, w miejsce I batalionu 40 pułku piechoty, który z kolei obsadzał na Pradze przedmoście 3 mostów na Wiśle) bronił się na następującej linii: ul. Sucha (obecnie Krzywickiego) – południowa strona ul.Wawelskiej – skrajem Pól Mokotowskich – korona Stadionu „Warszawianka” – gmach Kierownictwa Marynarki Wojennej –Instytut Radowy – instytut Chemii – ul.Opaczewska – zach. Strona zabudowań przy ul. Szczęśliwickiej – Osiedle Kolejarskie ( okolice ul. Na Bateryjce, ul. Kołomyjskiej, ul. Włochowskiej ) – północna strona torów kolejowych Warszawa-Włochy – zabudowania przy ul. Gizów – zachodni skraj wolskich cmentarzy prawosławnego i karaimskiego – ul. Redutowa – ul. Ks.Janusza – zabudowania wzdłuż zachodniej ściany zabudowań Osiedla Koło – do fortu Bema włącznie.

Rankiem 9 września 1939 r. rusza atak niemieckiej 4 Dywizji Pancernej od strony Szczęśliwic i Kolonii Rakowiec. Czołgi niemieckie i zmotoryzowana piechota posuwały się wzdłuż ul. Gójeckiej, przełamując obronę 6 kompanii 41 pp i docierając do ul. Białobrzeskiej. Tymczasem na przedpolu 4 kompanii 40 pp ogniem artylerii, moździerzy i działek ppanc zlikwidowano 9 czołgów, a następne 2 utknęły na polu minowym. Dalsze 4 czołgi zniszczono wzdłuż doliny między ul. Bema i Szczęśliwicką. Jeden czołg wroga przedarł się jednak aż do ul. Kopińskiej, gdzie został zniszczony przez ludność cywilną. Atak niemieckiej kompanii piechoty wspartej czołgami na odcinek 4 komp. i 6 komp. 40 pp załamał się , a Niemcy stracili dalsze 2 czołgi w okolicach zbiegu ul. Opaczewskiej i Szczęśliwickiej oraz ul. Bema. W tym czasie jeden czołg przedarł się do pl. Narutowicza, gdzie został również zniszczony. Około godz. 9.30 po odzyskaniu pozycji przez żołnierzy II batalionu 41 pp wspartych czołgami 7 TP na ul. Opaczewskiej, Niemcy zaprzestali ataku na tym kierunku.

Około godziny 10.15 Niemcy zaatakowali na Woli na odcinku 8 kompanii 40 pp ( okolice ul. Wolskiej i cmentarza Prawosławnego ) oraz odcinku 5 kompanii 40 pp ( naprzeciw ul.Gizów). Niemieckie czołgi natrafiły jednak na boczny ogień 5 komp.40 pp, który zniszczył 2 czołgi przed odcinkiem 8 komp. Niemcy skierowali zatem uderzenie na odcinek 5 kompanii przy wsparciu 7 czołgów. Jeden z nich został zniszczony ogniem artylerii własnej na przedpolu, po czym czołgi wroga usunęły się na boki. Pozbawiona wsparcia niemiecka piechota zaległa przed polskimi pozycjami i ostrzeliwała się do godz. 11.00 po czym wycofała się.

W tym samym czasie niemieckie czołgi zaatakowały odcinek obrony 7 kompanii 40 pp (od ul. Górczewskiej). Atak ten również zakończył się całkowitą klęską. Dwa niemieckie czołgi zniszczono ogniem armatek ppanc. Na przedpolu, na wysokości zabudowań ul. Sowińskiego i ul. Olbrachta. Dalsze dwa czołgi unieszkodliwiono przed rowem przeciwczołgowym i na polu minowym. Ostatnie dwa czołgi zniszczono już na linii obronnej I plutonu. Po zniszczeniu czołgów skierowano ogień polskiej artylerii, moździerzy i cekaemów na niemiecką piechotę zalegającą na przedpolu 7 kompanii. Niemcy wycofali się ściągając z pola dwa unieruchomione czołgi.

Równolegle posuwało się niemieckie natarcie ul. Wolską tj. odcinkiem 8 kompanii 40 pp. Tutaj niemieckie czołgi posuwały się ul. Wolską aż do barykady na wysokości ul. Gizów. I tu czekała Niemców niespodzianka, którą tak opisuje ówczesny dowódca 4 kompanii 40 pp por. Jan Grzybowski: „Odezwały się wszystkie działa, działka przeciwpancerne, karabiny przeciwpancerne, cekaemy, granatniki i karabiny. W ciągu paru minut ul. Wolska na długości 100 m zamieniła się w wielkie ognisko palącej się terpentyny, rozlanej po bruku z rozbitych beczek. Artyleria własna, której ogniem kierował z wieży kościoła św. Wawrzyńca sierż.pchor. Polakowski, odcięła Niemcom możliwość podciągnięcia posiłków lub wycofania się z wąskiej gardzieli, jaką stanowiła z obu stron zabudowana ul. Wolska. Z hukiem wylatywały w górę beczki z terpentyną, a eksplodując zalewały płomieniem ten „wąwóz śmierci”. Z palących się czołgów i transporterów wyskakiwali Niemcy i starali się ukryć w pobliskich domach.(…)Por. Pacak, widząc, że Niemcy kryją się w zabudowaniach, poderwał kompanię do szturmu i zmusił nieprzyjaciela do walki wręcz. Kilkunastu żołnierzom niemieckim udało się wycofać, a reszta zginęła lub dostała się do niewoli. Byli to szeregowi 33 pułku zmotoryzowanego.”

Walki obronne na Woli drogo Niemców kosztowały: około 75 zabitych, 13 czołgów zniszczonych bezpowrotnie, 15 uszkodzonych i pozostawionych na przedpolu, 20 samochodów pancernych i 3 autobusy, przy niewielkich stratach własnych.

Od dnia 10 września do 25 września trwały dniem i nocą działania rozpoznawcze na przedpolu pierwszej linii, potyczki z patrolami wroga oraz walka z dywersantami, a także mozolne odtwarzanie stanowisk i linii obronnych niszczonych przez lotnictwo i artylerię wroga. Jeszcze 10 września Niemcy podjęli próbę zaatakowania polskich pozycji jednak po stracie kolejnych 5 czołgów wycofali się ze stratami. Po wycofaniu niemieckiej 4 DPanc spod Warszawy nacisk wroga zmalał.

Od 11 września na odcinku "Zachód" obsadzanym przez żołnierzy 40pp trwały starcia patroli, wymiana ognia i lokalne wypady z obydwu stron. Takie działania trwały przez następne dwa tygodnie powodując znaczne straty oraz zmęczenie obrońców (aż do 26 września, gdy ruszyło generalne natarcie na Warszawę na całym odcinku od Mokotowa po Czyste włącznie). Przy bardzo intensywnym wsparciu artyleryjskim Niemcy zaczęli wdzierać się na stanowiska 4 kompanii 40 pp, a czołgi przesuwały się wzdłuż ul. Bema w kierunku ul. Szczęśliwickiej. Nieprzyjaciela udało się zatrzymać jednak na linii ul. Częstochowskiej, przy czym część żołnierzy nadal broniła się do wieczora w budynkach przy ul. Opaczewskiej. Ciężkie walki trwały także na odcinku 6 kompanii 40 pp (wzdłuż ul. Na Bateryjce) pozbawionej cekaemów przez niemiecką artylerię i moździerze. Żołnierzy wycofano, dopiero gdy straty kompanii sięgnęły 60 proc. stanu osobowego.

Nie lżej było na odcinku 5 kompanii 40 pp, na który z rejonu Włoch, wzdłuż toru kolejowego w kierunku na Czyste wyszło natarcie niemieckich batalionów piechoty wsparte nawałą artyleryjską. Bardzo duże straty w ludziach i sprzęcie zmusiły kompanię do wycofywania się, co pozwoliło Niemcom na obsadzenie Parowozowni i ustawienie cekaemu w nastawni kolejowej wewnątrz polskich linii. Próba odbicia parowozowni (która broniła dostępu do torowiska, na którym stały składy z materiałami wojennymi i żywnością) przez pluton pionierów i część kompanii gospodarczej pułku nie powiodła się. Żołnierze wykrwawili się przy przekraczaniu torów kolejowych. Lepiej przygotowane dwukrotne natarcie żołnierzy III batalionu 360 pp na parowozownię również się nie powiodło, jednak zatrzymało postępy Niemców. Dopiero natarcie ochotników z 8 kompanii 40 pp podjęte w godzinach wieczornych zakończyło się odbiciem parowozowni i likwidacją niemieckiej załogi w walce wręcz. Wkrótce żołnierze 5 kompanii 40 pułku piechoty wsparci przez 9 kompanię odzyskali wcześniej utracone pozycje. Żołnierze 40 pp „Dzieci Lwowskich” utrzymali swoje pozycje w dalszych dniach, aż do kapitulacji Warszawy, na mocy której w dniu 29 września 1939 r. żołnierze pułku opuścili bronione dotąd pozycje i wyszli z miasta. Tak pisał o nich gen. Juliusz Rómmel „Tam gdzie stał żołnierz lwowskiej 5 dywizji piechoty, tam byłem spokojny, że wszystkie niemieckie natarcia zostaną rozbite (…) Najcięższe walki przypadły na odcinku Woli i Ochoty, batalionu II i III 40 pp i to w najkrytyczniejszym momencie walki w dniach 8 i 9 września, kiedy obrona nie była jeszcze skonsolidowana i kiedy Niemcy chcieli opanować miasto przez zaskoczenie, rzucając do natarcia na tym odcinku duże ilości broni pancernej z piechotą wspieraną przez potężną artylerię i lotnictwo. Dzięki bohaterstwu żołnierzy 40 pp skończyło się to pogromem Niemców. (…) Stwierdzam, że dywizja wasza była jednostką wzorową, silną duchem, zdyscyplinowaną, pewną w najtrudniejszych sytuacjach bojowych.”

W walkach w obronie Warszawy 40 Pułk Piechoty „Dzieci Lwowskich” stracił według publikacji londyńskich: 385 zabitych , 520 rannych i 100 zaginionych.

Mobilizacja II rzutu –obrona Lwowa

W czasie gdy pułk podążał na front rozpoczęła się mobilizacja jego II rzutu. Z rezerwistów Ośrodka Zapasowego 5 Dywizji Piechoty sformowano improwizowany pułk piechoty składający się z I batalionu (z nadwyżek 19 pp), II batalionu ( z nadwyżek 26 pp), III batalionu (z nadwyżek 40 pp) oraz już w czasie obrony Lwowa IV batalionu (z nadwyżek 40 pp). Przy 40 pp zorganizowano (w koszarach 14 puł.) także baon ochotniczy, który obsadzał na Łyczakowie barykadę przy ul. Piotra i Pawła.

Wobec zbliżania się Niemców do Lwowa, już 7 września rozpoczęto organizację obrony na linii rzeki Wereszyca. Żołnierze 40 pp mieli obsadzić linię rzeki na odcinku od m.Stawski do m.Lubień Wielki. W nocy z 12 na 13 września żołnierze powrócili jednak do miasta i od 12 września obsadzili początkowo Pohulankę, a następnie wschodni odcinek obrony od ul. Snopkowskiej do ul. Łyczakowskiej i cmentarz Łyczakowski. Nowo powołany IV batalion przez pewien czas obsadzał cmentarz Łyczakowski oraz linię ul. Piekarskiej i ul. Kochanowskiego. 18 września batalion ten wraz z II batalionem wzięły udział w natarciu na Pasieki Miejskie i Pirogówkę. Jednak Niemcy wycofują się wcześniej. W nocy z 18/19 września do rogatki łyczakowskiej podchodzą sowieckie czołgi, które od razu przywitano ogniem i nie dano wejść do miasta. Walki w mieście zakończyły się 22 września, kiedy to uzgodniono przekazanie miasta stronie sowieckiej. Układ gwarantował wolność polskim oficerom, jednak sowieci aresztowali wszystkich, w tym oficerów 40 pp. Oficerowie polscy trafili do obozu w Starobielsku, a następnie w 1940 r. do Charkowa, gdzie zostali zamordowani.



Źródła:
Piechota, red. Tadeusz Kryska-Karski, zeszyt 2 i 16, Londyn 1970-1974;
40 pułk piechoty „Dzieci Lwowskich” w obronie Warszawy, Jan Grzybowski, Warszawa 1990 r.;
Zarys historii wojennej pułków polskich w kampanii wrześniowej – 40 pułk piechoty, Jerzy S. Wojciechowski, Pruszków 2007 r.